skip to main | skip to sidebar
Przez Australię

środa, 16 czerwca 2010

Trochę wolnego czasu
+ piękne, australijskie muszle
+ papier ścierny (do zeszlifowania mniejszych muszelek)
+ klej żywiczny (do scalenia kompozycji)

+ wiertarka (do zrobienia otworków)
=

Prawda, że oceaniczne muszle to prawdziwe klejnoty? :)
I jeszcze zbliżenia:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)

Archiwum bloga

  • ►  2011 (1)
    • ►  lutego (1)
  • ▼  2010 (23)
    • ►  lipca (8)
    • ▼  czerwca (15)
      • Podróże kształcą! :)A jaka lekcja płynie z dzisiej...
      • Mówiłam już o milionach muszelek na plażach austra...
      • Dowiedziałam się wczoraj, że jeśli chcę wychodować...
      • Plaża w Black Rock. Raz na godzinę jakiś spacerowi...
      • W małym przesmyku, łączącym ocean z zatoką Port Ph...
      • Góra Donna Buang, która miała być wspaniałym miejs...
      • Trochę wolnego czasu+ piękne, australijskie muszle...
      • Wiem, wiem, miało nie być zachodów słońca nad ocea...
      • Pływałam dziś w oceanie!Wszyscy się dziwili, jak m...
      • Zwiedziłam dziś Melbourne Aquarium. Wiem, że chodz...
      • To nie Chiny, to Australia! :) Pola uprawne, jakic...
      • Cape Schanck, olej na płótnie, 45x60Pejzaż to dla ...
      • Odwiedziłam dziś centrum Melbourne, ale jakoś nie ...
      • Malownicze kory eukaliptusow.William Ricketts Sanc...
      • Na sam początek informacja: każde zdjęcie/obraz mo...